Kilka dni temu słyszałam wywiad z jednym z fantastycznych - Andrzejem Pilipiukiem, który jest jednym z moich ulubionych autorów. Na pytanie skąd się wzięła moda na fantastykę odpowiedział że fantastyka jako jedna z niewielu gatunków literatury pozostała normalna, bez silenia się na jakieś pseudopsychologiczne rozważania, pisania "pod krytyków", usiłowania bycia orginalnym za wszelką cenę. Fantastyka jest prosta, nie mylić z prostacką. Ja właśnie za ta prostotę kocham fantastykę najbardziej. Nie jestem specem od literatury więc zbyt "nowoczesne" formy literackie są poza moim zasięgiem. Dla mnie fantastyka jest takim współczesnym westernem, gdzie bohaterowie są jasno określeni, zasady proste, mimo że odwiedzane światy są kompletnie z innej bajki. bohaterowie są dobrzy, źli, brzydcy, piękni itd.. W tych światach każdy znajdzie swoich przyjaciół i wrogów, choć nie od początku będzie wiadomo którzy są którzy, swoje miejsca, rzeczywistości w których chciałoby się być. :)
Chciałabym tutaj dzielić się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi książek które właśnie czytam lub przeczytałam, a także tych do których często wracam bo je wyjątkowo lubię jak np.: "operacja dzień wskrzeszenia" Pilipiuka. Nie będą to żadne profesjonalne recenzje czy oceny, nie będzie analizy szczegółowej postaci czy struktury języka, żadnego tam co autor miał na myśli, jedynie subiektywne odczucia, które mi towarzyszyły podczas czytania i takie tam nieuczesane myśli na temat. Będę pisać o tym czy dana książka mi się podobała czy nie. Z czasem może pokuszę się i o niefantastyczne klimaty zobaczymy :)
A jeśli to co piszę skłoni kogoś do sięgnięcia po dany tytuł to będzie mi miło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz