piątek, 30 września 2011

Pan lodowego ogrodu. J. Grzędowicz

Na początku muszę się przyznać bez bicia , że ta książka stała u mnie na półce długo długo i jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Czemu tak sie stało ano powód banalny - urodziłam się jako blondynka i kupiłam sobie tom drugi zamiast pierwszego :) Ot głupota ludzka jest nieskończona. W końcu jednak czytając wszędzie jaki to lodowy ogród jest fajny zdobyłam i tom pierwszy i... popłynęłam. O czym jest rzecz. 
Tym razem lecę z głównym bohaterem na inną planetę. Z jednej strony trochę podobną do naszej ziemi ale z drugiej są tam rzeczy o których nie śniło się filozofom. Nie zabieramy ze sobą dużo sprzętu ot specjalnie szyty pancerz, kilka rzeczy ekwipunku i rzecz niezwykle cenną - cyfrala (pasożyta, który daje nam wiekszą zwinność, czujność i dar rozumienia języków). Kiedy lądujemy okazuje się że jest to świat w którym czas    jakby się tam zatrzymał w okresie odpowiadającemu jakby naszemu średniowieczu. Cywilizacja rozwijała się rozwijała aż nagle szlus i ani kroku dalej. Bogowie pilnują żeby nie poszła dalej. A bogowie nie są tam bynajmniej bierni jak nasi ale wiecznie ze sobą walczą i póki walczą tylko troszke to nic takiego się nie dzieje gorzej jak się rozkręcają. Ale nie to jest tu wątkiem głównym. Główny bohater - Vuko Drakkainen zwany przez miejscowych Ulfem - t przybywa na tą planetę żeby uratować naukowców którzy polecieli tam na wyprawę badawczą dwa lata wcześniej. Musi ich znaleść i wywieźć lub posprzątać to co nabroili. A nabroili tak że hoho. 


Do tej pory przeczytałam 2 tomy ten trzeci oszczędzam na czarną godzinę, na mroźne zimowe wieczory kiedy będzie można usiąść z kubkiem kakao i sie delektować. Bo tym cyklem naprawdę można sie rozsmakować. Jest świetnie sprawnie napisany. Wartka akcja i liczne przychody bohaterów wciągają tak że nie można się oderwać. Do tego świat przedstawiony przez autora mimo że niby trochę podobny do naszego jest jednocześnie kompletnie nieprzewidywalny, nigdy nie wiesz czy zza rogi nagle nie wyskoczy wielka zmutowana żaba. Jak dla mnie bomba, jedna z najlepszych książek z działu fantastyki jaką czytałam.  Z czystym sumieniem daje 9 i serdecznie polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz